Zamów Noni

Polecamy

calivita

Reklama

guzy

Doświadczenia własne

Na poważnie zdrowiem zainteresowałam się dopiero wtedy, gdy zaczęłam je tracić. Dopiero słowa wybitnego lekarza neurochirurga – za 2 dni operacja kręgosłupa, która może się udać, albo będzie potrzebny wózek inwalidzki – całkowicie odmieniły moje spojrzenie na jedną z najważniejszych wartości w moim życiu – ZDROWIE.

Jak do tego doszło?

Po urodzeniu najstarszej córki zachorowałam na zapalenie pęcherza moczowego. Przez 14 lat lekarze nie poradzili sobie z moją chorobą, ponieważ infekcje wracały ciągle. Każdego miesiąca musiałam brać leki na zapalenie pęcherza, a roztaczające się przede mną widmo noszenia podpasek do końca życia (lekarstwa powodują uszkodzenie pęcherza i nie trzymanie moczu) było nie do zniesienia. Do tego dołączyła się jeszcze osteoporoza oraz problemy z wątrobą i trzustką wynikające z bardzo długo przyjmowanych leków syntetycznych. Miałam bardzo poważny problem z kręgosłupem (przepuklina jądra miażdżystego, bardzo cierpły mi nogi, już nie jeździłam samochodem bo bałam się, że nie nacisnę na hamulec, nocami nie spałam, nie mogłam siedzieć i chodzić). Lekarze kierowali mnie na operację, która mogła spowodować kalectwo.

Przez te wszystkie lata chodziłam z lekami w torebce i myślałam, że tak będzie zawsze. W tym czasie nasza trójka wspaniałych dzieci ciągle chorowała. Wydawało nam się to normalne, że lekarze na infekcje naszych dzieci ciągle przepisywali antybiotyki. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że to antybiotyki pogarszają  ich stan zdrowia. Przez ciągłe zażywanie ich organizmy stały się słabsze, mniej odporne i dosłownie łapały każdy wirus i bakterię.

Zastanawiałam się, jak do tego doszło skoro od wielu lat leczymy się u najlepszych lekarzy specjalistów, bierzemy masę różnych lekarstw, zdrowie swoje, męża i dzieci powierzyłam tym, którzy zawodowo zajmują się ochroną zdrowia i chorymi – najlepiej wiedzą jak mi pomóc – a teraz mogę już nigdy nie chodzić i być kaleką. I wtedy wydarzyło się coś strasznego – ciężko zachorował mój mąż. Najpierw bardzo bolał go żołądek, nie mógł nic jeść i nie pomagały żadne środki przeciwbólowe. Przez kilka miesięcy lekarze leczyli go lekarstwami i twierdzili, że to prawdopodobnie wrzody. Jednak kiedy w ciągu 1 miesiąca schudł 10 kg, po prostu przeraziłam się. Zrobiliśmy badania z których wynikało, że na żołądku jest guz i helicobacter phylorii. Lekarz dał antybiotyki na bakterię i stwierdził, że guzem zajmie się później. Po miesiącu był szpital, gdzie podawano mu kolejne leki. Było coraz gorzej.

Przyparta do muru zaczęłam gorączkowo szukać jakiegoś innego wyjścia – sposobu na powrót do zdrowia mojego męża. Wtedy znajomy polecił mi produkty firmy CaliVita. Od razu zakupiłam dla męża Polinesian Noni, AC Zymes i C1000. Po 5 miesiącach mąż mógł wszystko jeść. Historia choroby męża niżej.

Dzięki systematycznemu zażywaniu, mąż wracał do zdrowia. Wtedy i ja postanowiłam spróbować tych wspaniałych specyfików. Skoro mąż jest zdrowy to może i mnie pomogą. Zażywałam  STRONG BONES, POWER MINS, C 1000, VITAL A oraz POLINESIAN NONI na kręgosłup. Po pół roku przyjmowania nie musiałam już  iść na operację i nareszcie przestałam myśleć o wózku inwalidzkim. W czasie wizyty u lekarza neurochirurga usłyszałam: “proszę robić to, co do tej pory, operacja jest niepotrzebna”. Znowu mogłam normalnie funkcjonować, a przede wszystkim tańczyć i chodzić w butach na wysokich obcasach. Pozbyłam się również problemów z pęcherzem, wątrobą i trzustką. Tak właśnie działają naturalne produkty, które dostarczyły mojemu organizmowi niezbędnych składników, by mógł się oczyścić z wszelkich toksyn, zregenerować i powrócić do zdrowia.

Bardzo często opowiadamy o tym naszym znajomym i Ci, którzy nam zaufali i spróbowali preparatów firmy CaliVita, nie zawiedli się, tak jak i my. Dzisiaj śmiało mogę powiedzieć, że wygrałam batalię o swoje zdrowie! 

Historia choroby męża   

Poprawiające zdrowie i samopoczucie działanie Polinesian Noni i innych suplementów doświadczyłem na sobie i członkach mojej rodziny. Dzisiaj nie wyobrażam sobie tego, abym miał z niego zrezygnować. Piję Polinesian Noni i biorę inne produkty, bo jestem i nadal chcę być zdrowy!

Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że lekarz  i antybiotyki to jakby „panaceum” na każdą chorobę. Ze swoją wiedzą medyczną zawsze potrafi pomóc. Niestety, okazało się jednak, że nie zawsze.

W 2005 roku bardzo ciężko zachorowałem. Lekarze zamiast skierować mnie na badania, przepisywali mi dużo leków na ciągle bolący żołądek. Nic jednak nie pomagało, a dodatkowo schudłem w ciągu miesiąca 10 kilogramów. Zrobiłem sobie prywatnie badania, w których okazało się, że mam guza w żołądku i bakterię helicobacter phylori. Lekarz oglądając wyniki, które mu przyniosłem, nie skierował mnie do szpitala, lecz zaczął leczyć bakterię i zapisał mi antybiotyki. Na moje pytanie co z guzem, powiedział, że nim zajmiemy się później. Po miesiącu miałem tak straszne bóle żołądka, że znalazłem się w szpitalu. Dostałem kolejne leki, prawie nic nie wolno mi było jeść i wyglądałem jak chodzący cień.

W czasie pobytu w szpitalu, moja żona znalazła NONI i inne produkty. Kazała mi pić i je jeść, twierdząc, że to pomoże. Rozpocząłem kurację NONI i innymi produktami dopiero po powrocie ze szpitala i to tylko dlatego, że musiałem. To był rozkaz mojej żony. Myślałem, że jak jest guz, to nie warto wydawać pieniędzy na jakieś tam suplementy. Skoro lekarze nie potrafią wyleczyć z pomocą leków, to jak to może zrobić POLINESIAN NONI, czy cokolwiek innego. A o tym, że należy wzmocnić mój osłabiony system odpornościowy, to przeciez nikt mi nie mówił.

Jednak żona pilnowała mnie codziennie, abym pił NONI oraz zażywał C 1000,  AC ZYMES i inne produkty. Nie wykupiła mi żadnych leków z apteki, które przepisali mi w szpitalu, bo twierdziła, że to dodatkowa chemia. Brałem więc to co mi dała żona i po pięciu miesiącach byłem bardzo zdumiony, bo nic mnie nie bolało i mogłem wszystko jeść. Później zastosowałem jeszcze PARAPROTEX, NOPALIN, AC-ZYMES, TRIPLE POTENCY LECITHIN, GARLIC, VITAL do grupy krwi, C PLUS i STRONG BONES. Po roku byłem na badaniach i okazało się, że nie mam żadnego guza w żołądku. Teraz jestem zdrowy i czuję się świetnie. Biorę jednak profilaktycznie POLINESIAN NONI i inne suplementy CaliVita, ponieważ wiem, że muszę mieć wysoką odporność organizmu, aby więcej nie powtórzyła się wcześniejsza historia.

To POLINESIAN NONI i innym suplementom zawdzięczam życie i oczywiście mojej żonie, która znalazła produkty CaliVita, dzieki którym tak wzmocnił sie mój organizm, że sam zwyciężył tę straszną chorobę. Wiem, że w dzisiejszych czasach wiele osób ma różne guzy i dlatego chcę podzielić się historią mojej strasznej choroby, aby w ten sposób dać innym nadzieję na powrót do zdrowia. Dziś mogę powiedzieć, że z NONI i innymi naturalnymi produktami wszystko jest możliwe. Nie czekaj, gdyż Twoje problemy same się  nie rozwiążą!  

ns-magdaHistoria Magdy (mojej córki)

Moja córka Madzia od ukończenia roczku ciągle chorowała na gardło lub zapalenie oskrzeli. Od piątego roku życia miała problemy z alergią. Pojawiły się jakieś czerwone plamy na rękach i całym ciele oraz problemy z brzuszkiem. Lekarstwa na krótką chwilę łagodziły alergię, ale problemy z bolącym brzuszkiem były niemal codziennie. Pani doktor twierdziła, że to prawdopodobnie stres przed przedszkolem. Następnie alergia uderzyła na oczy, które zrobiły się czerwone i zaczęły ropieć. Madzia dostała od pani okulistki antybiotyk w kroplach do oczu i inne leki na alergię.

Po 10 dniach stosowania kropli, oczy były zdrowe, ale niestety za 2 tygodnie choroba znowu wróciła. Kolejne krople i diagnoza pani doktor: „za 3 miesiące Madzia dostanie okulary”. Na pytanie po co mojemu dziecku okulary, przecież dobrze widzi i płynnie czyta wszystkie litery na tablicy do badania wzroku (Madzia czyta od 5 lat), usłyszałem odpowiedź: „ponieważ bardzo wytęża wzrok, aby dobrze widzieć”.

Zastanawiałem się co zrobić, a ponieważ znałem już trochę produkty CaliVita i wiedziałem, że muszę wzmocnic system immunologiczny mojego dziecka, aby poradził sobie z choroba. Po powrocie do domu dałem Madzi POLINESIAN NONI (4×30 ml.), bo tylko to miałem w lodówce. Po 4 dniach oczy przestały ropieć i nie były już czerwone. Jeszcze przez miesiąc Madzia dostawała NONI, ale już w mniejszych dawkach. Następnie przeprowadziłem kurację oczyszczającą z pasożytów u Madzi (PARAPROTEX, AC-ZYMES, NOPALIN). Po oczyszczeniu przestał boleć ją również brzuszek. Aby nie powtórzyła się choroba dostaje na zmianę różne suplementy: Garlic, C Plus lub C500, Lion Kids + D, AC-Zymes. Wiem, że córka musi mieć wysoka odporność, aby znowu nie zachorowała.

Magda uwielbia Polinesian Noni, dlatego zawsze w okresie jesienno-zimowo-wiosennym wypija butelkę świetnego soku. Teraz nie choruje. Nigdy też więcej nie pojawił się problem alergii, brzuszka lub oczu. Jest już teraz w III klasie gimnazjum, a jej choroba jest tylko przykrym wspomnieniem. Gdy dzieci w szkole zaczynają chorować i słyszy się o epidemii grypy, to Magda dostaje profilaktycznie POLINESIAN NONI lub ZENTHONIC (od kiedy pojawił się w ofercie CaliVita), C 500, lub Garlic Caps czy Bee Power.

 


 

Guzy

Kocham cię życie…

Przez całe życie na słowo “nowotwór” reagowałam paraliżującym przerażeniem. Myślałam, że to wyrok bez odwołania i ułaskawienia. Jadąc tramwajem nr 15 przez ulicę Filtrową w Warszawie pragnęłam, by jego trasa była wytyczona jak najdalszym łukiem od ul. Wawelskiej. Zaraz wyjaśnię dlaczego… Żyjąc w tym przekonaniu, pod koniec 2003 roku odkryłam w piersi obecność guza. Choć przerażenie prawie zatrzymało mi pracę serca, natychmiast zmobilizowałam się do walki. I właśnie na tejże ul. Wawelskiej, 10 grudnia 2003 r. nadano mi tytuł Amazonki. W tej trudnej dla mnie sytuacji, przyjaciółki i mieszkająca za granicą rodzina okazywały mi bardzo serdeczną opiekę oraz wsparcie psychiczne. Sama też starałam się myśleć pozytywnie – wierzyłam, że kiedyś uda mi się pokonać chorobę. Z wielką determinacją rozpoczęłam ćwiczenia rehabilitacyjne i przestrzegałam wszystkich zaleceń. W okresie rekonwalescencji, dzięki przyjaciółce poznałam dr Małgorzatę Miktus, która starannym i właściwym doborem suplementów CVI, w tym soku z noni, sprawiła, że moje zdrowie zaczęło poprawiać się w bardzo szybkim tempie. Byłam w stanie np. sama zrobić gruntowane sprzątanie po wymianie instalacji sanitarnej w moim mieszkaniu, co wcześnej było nawet nie do pomyślenia!

Wierzę, że dzięki suplementacji preparatami CVI, a zwłaszcza Polinesian NONI, mam prawidłowe wyniki badań laboratoryjnych, samopoczucie mi dopisuje, jestem pogodna i pełna optymizmu. Prowadzę bardzo aktywny tryb życia, choć mam “dopiero” 80 lat, poświęcam dużo czasu na swoje zainteresowania, mam dobry wpływ na otoczenie. Wiele zawdzięczam swojemu pozytywnemu myśleniu i wierze, że pokonam istniejące we krwi markery, lecz mam również świadomość, że dużo, dużo więcej zawdzięczam opiece, serdeczności i życzliwości otaczających mnie osób i tą droga składam im gorące podziękowania.

Kocham cię życie i smakujesz mi takie, jakie jesteś!!!

Aleksandra Grynkiewicz (Warszawa). CVI Europe, CaliNews marzec, 2005


Rak nerki

Pani Lila od trzech lat leczy się z powodu dużego guza na jednej z nerek. Od razu po badaniach miała propozycję usunięcia nerki oraz terapii chemią. Na własną odpowiedzialność zrezygnowała z oferty i postanowiła poradzić sobie przy pomocy natury. Zastosowała duże ilości Shark Aid, C 1000, wit. E i beta caroten oraz bezwzględnie Garlic Caps i Nopalin. Po pół roku były widoczne efekty – guz zmniejszał swoją ogromną objętość o ok. 2mm, jednak lekarz nie mógł uwierzyć, iż Lila jeszcze żyje i nie ma przerzutów. Sytuacja powtórzyła się za kolejne pół roku i tak dalej. Ze względu na problemy z sercem, Pani Lila nie mogła brać już dużych ilości Shark Aid i około rok temu zamieniła go na Polinesian Noni. Pani Lila czuje się bardzo dobrze, wciąż pracuje zawodowo i robi kontrolne badania. Oczywiście jej lekarz zawsze jest zdziwiony kiedy ją widzi, a także z podziwem patrzy na  powoli ale sukcesywnie zmniejszającego się guza i brak przerzutów.


Sok z Noni – napój wszechczasów / niektórzy mówią, że to dar od Boga

… „My również pragniemy zapewnić, iż “skierowanie do św. Piotra”, jakie otrzymali niektórzy nasi Konsumenci od onkologa (opieka paliatywna), okazało się zupełnie chybione po zastosowaniu Noni. Mowa o niezwykłym działaniu soku Polinesian Noni – nieporównywalnym z niczym znanym nam wcześniej, co stworzyła natura i co do chwili obecnej wymyślił człowiek w najnowocześniejszych laboratoriach farmaceutycznych.

Rok temu zadzwonił do nas z daleka młody człowiek i zrozpaczonym głosem zapytał o możliwość ratunku dla swojej matki, której onkolodzy zawyrokowali tylko trzy tygodnie życia. Nie robiąc Marcinowi żadnych wielkich nadziei, namówiliśmy go do zakupu dla mamy Polinesian NONI i kilku innych preparatów CaliVita®. Zaproponowaliśmy dawkowanie i z niepokojem czekaliśmy na pozytywny efekt.

Po miesiącu Marcin zamówił kolejną partię preparatów, co oznaczało, że jego mama nadal żyła i onkolodzy pomylili się co do trzech tygodni jej życia.

W rozmowie z Marcinem okazało się, że mama czuje się znakomicie. Prosiliśmy o utrzymanie stosowanych dawek i częste kontrole u onkologa w celu potwierdzenia zmniejszania się guzów nowotworowych. W chwili, kiedy czytacie Państwo ten artykuł, pani Bronisława (60 lat), która psychicznie rozstała się już rok temu ze swoimi bliskimi oraz ukochanymi kwiatami w ogrodzie, w dalszym ciągu pielęgnuje swój ogród i wbrew medycynie klasycznej, a za sprawą soku z Noni, wróciła z odrzuconym przez św. Piotra “skierowaniem”.

Cały przebieg choroby nowotworowej (pierwotny guz piersi dał przerzuty do rdzenia kręgowego, macicy, jajników i przydatków) oraz udokumentowany badaniami lekarskimi proces jej cofania się, posiadamy w swojej dokumentacji .

Trudno o tym pisać, a jeszcze trudniej uwierzyć w to, co nasi konsumenci nam opowiadają. Cieszymy się, że za naszego życia pojawił się Polinesian NONI – produkt wszechczasów”.

Renata i Piotr Zarzyccy


Gdy lekarz nie daje nadziei…

z3Jestem bardzo zadowolona z produktów CaliVita. Przywróciły mi zdrowie i optymizm – już nie boję się raka i wierzę, że długie życie zależy od nas.

Pod koniec ciąży powiększyła mi się tarczyca, na której wyczułam guz wielkości małego jaja. Po porodzie zaczęłam robić badania i diagnoza zawsze była ta sama: komórek rakowych nie ma, ale guz należy usunąć, bo może powstać rak. Bardzo bałam się operacji. W dzisiejszych czasach każdy z nas boi się raka, a jeżeli lekarz nie daje nadziei, to pacjentowi pozostaje ciągły strach. Połykałam różne pigułki. Poprawy nie było, a ja czułam się nawet gorzej, więc w końcu je odstawiłam.

Przez rok czułam się dość dobrze, starałam się o tym nie myśleć. Niestety, wyczułam niewielki, bolesny guzek, tym razem pod pachą. I znowu diagnoza: wyciąć lub co miesiąc badania. Byłam załamana, że moje małe dzieci nie poradzą sobie beze mnie.

Po roku zetknęłam się z CaliVita International. Świetne dodatki żywieniowe. Nie bardzo w to wierzyłam. Usłyszałam jedno zdanie, które zapamiętałam – nie ma chorób nieuleczalnych, sami pracujemy na nie latami. Długo o tym myślałam. Jeżeli ktoś to mówi z przekonaniem, to musi być prawda.

Od razu wzięłam się za siebie. Chciałam zażyć prawie wszystko na raz, bo oprócz guzków ciągle byłam senna, łatwo się przeziębiałam, bolały mnie stawy, krzyż i dokuczały mi ciągłe wypryski na skórze. Zaczęłam od Full Spectrum , Garlic Caps with Extra Parsley, Stress Management B-complex, Triple Potency Lecithin, Strong Bones i oczywiście AC Zymes. Zażywałam również enzymy trawienne i duże dawki witaminy C. Zmieniłam dietę na warzywno-owocową z dodatkiem mięs.

Po 2 tygodniach poczułam się lepiej, przestałam być senna, pryszcze zaczęły powoli znikać. Pewnego dnia zauważyłam, że guzek na wolu przestał być widoczny. W czasie badania okazało się, że płaty tarczycy wróciły do stanu normalnego, a guz zmniejszył się o więcej niż połowę.  Lekarze nie chcieli w to uwierzyć, a ja byłam szczęśliwa.

W tej chwili, czyli po roku od rozpoczęcia zażywania suplementów w dużych dawkach, nie wyczuwam go wcale, nie mam również guzka pod pachą, nie boli mnie i nie ma zgrubienia. Nie wierzę w żadne guzy przeradzające się w raka. Optymizm i wiara, że wszystko da się cofnąć, pozwalają mi być szczęśliwą.

Nie ma większego szczęścia nad zdrowie.

Moje dzieci uodporniły się w dużym stopniu. Ból gardła trwa chwilę – tutaj cud robi mleczko pszczele (płukanie gardła). Od ponad roku nie korzystam z porad lekarza rodzinnego, nie trujemy się antybiotykami. Nasi znajomi, którzy zdrowie cenią ponad wszystko, również korzystają z produktów CaliVita International.

Barbara Kamińska