Zamów Noni

Polecamy

calivita

Reklama

układ krążenia

Serce, Układ krążenia

Powrót do formy…

Moje doświadczenia
Z powodu arytmii serca od wielu lat leczyłam się u kardiologa. Zawsze przepisywał mi leki antyarytmiczne i rozrzedzające krew, które łącznie z wizytą stanowiły niemały wydatek finansowy. Dwa lata temu zaczęłam stosować preparaty CaliVita®. Od roku czuję się tak dobrze, że za zgodą lekarza nie muszę już używać leków syntetycznych. Badania wykazały taką poprawę pracy serca, że leki są zbyteczne (robię szczegółowe badania specjalistyczne 2 razy w roku).

Po konsultacji z lekarzem – konsultantem CaliVita® stosuję Super Coenzyme Q10 Plus 2 razy 1 kapsułkę po posiłku, na stałe Strong Bones 2 razy 1 kapsułkę między posiłkami i AC-Zymes, Vitamin E 1 kapsułka po posiłku, C Plus oraz zawsze zestaw witaminowo-mineralny (zmiennie) – Vital O, Mega Protect 4 Life, Smokerade, Full Spectrum czy Rhodiolin, który rewelacyjnie reguluje rytm serca. Dwa razy w roku stosuję kurację Polinesian Noni Juice 2 razy dziennie po 30 ml. Przed rozpoczęciem lata Pure Yucca 2 razy 1 kapsułka pół godziny przed posiłkiem. Zmieniłam dietę zgodnie z grupą krwi, czuję się zdrowa, wróciła mi energia życiowa i … wyglądam młodziej!
Gabriela Długołęcka, Wrocław


KOENZYM Q10 – SPRAWDZONY PRZYJACIEL!

Moje doświadczenia
Koenzym Q10 to substancja niezbędna do życia. Jest odpowiedzialna za metabolizm każdej komórki naszego ciała, a zwłaszcza komórek mięśnia sercowego, układu odpornościowego i nerwowego. Organizm wytwarza ją w wystarczających ilościach do około 35 r. ż., a potem z każdym rokiem coraz mniej. W wieku 40 lat serce człowieka zawiera już tylko ¾ pierwotnej wartości koenzymu Q10, a powyżej 70 lat ilość ta spada do połowy.
Przekonałam się o tym fakcie osobiście, gdy dosięgły mnie choroby układu krążenia. Wówczas moja córka zapoznała mnie z działaniem produktów CaliVita® International. No i stało się! Od czterech lat z dobrym efektem stosuję różne preparaty tej firmy, ponieważ w jej ofercie znalazłam dla siebie wiele naturalnych produktów bardzo wysokiej jakości.

Szczególną sympatią darzę jednak koenzym Q10, który wspaniale poprawił jakość mojego życia. Już wkrótce poczułam znaczny przypływ energii, choć wiem, że działanie koenzymu Q10 ujawnia się powoli, dopiero po parotygodniowym okresie jego zażywania. Zapomniałam już, co to kołatanie serca, uczucie przewlekłego zmęczenia, bóle w klatce piersiowej. Nareszcie uregulowało się skaczące ciśnienie krwi – obecnie zażywam już tylko 5 mg Enapu (lek stosowany w nadciśnieniu tętniczym), zamiast dawki 40 mg. Oprócz suplementów, zaczęłam także stosować dietę zgodną z grupą krwi. Poza dobrym samopoczuciem, zauważyłam utratę zbędnych kilogramów, co stało się w sposób naturalny, bez drastycznych wyrzeczeń i efektu jo-jo. Praca na działce znów przestała być dla mnie problemem. Jak dawniej, pełna werwy, osobiście doglądam, jak rosną moje ukochane kwiaty i warzywa. Krótko mówiąc, czas się dla mnie zatrzymał.

Mimo poprawy mojego stanu zdrowia, nadal zażywam dawkę podtrzymującą koenzymu Q10 w ilości 30 mg dziennie, aby zapobiec powtórnym niedoborom. Teraz już wiem, że jeśli chcemy żyć długo i zdrowo, powinniśmy wcześniej pomyśleć o tym, jak pomóc prawidłowo funkcjonować naszemu organizmowi, a nie czekać, aż dopadnie nas choroba. Stosując profilaktycznie koenzym Q10 odpowiednio wcześnie, unikniemy wielu schorzeń i znacznie opóźnimy proces starzenia się organizmu.

Serdecznie pozdrawiam,
Wacława Kowalska, Szczecin


Sok z NONI – na kłopoty sercowe

Mój mąż ma 58 lat. Dwadzieścia siedem lat temu przeszedł ciężki zawał serca. Lekarze dawali mu wtedy, w najlepszym przypadku, rok życia. Jednak, dzięki domowej opiece, ścisłej diecie, suplementom żywieniowym, jest z nami do dziś. Niestety, stan jego serca nie poprawił się. W ciągu tych wszystkich lat pojawiła się niewydolność serca, co spowodowało częste wizyty u lekarzy i pobyty w szpitalach. Tak, jak to bywa u “sercowców”, doszło do zaburzeń w krążeniu, przede wszystkich w stopach.

Mąż miał opuchnięte nogi, z czerwonymi przebarwieniami. Z czasem na jego nogach i rękach powstały dość brzydkie ropnie. W akcie rozpaczy zdecydowaliśmy się na wypróbowanie wyciągu z owocu noni, o którym słyszeliśmy same pozytywne opinie. Mąż zażywał preparat w ilości pół uncji (15 ml) co kilka godzin w ciągu dnia i jeżeli nie spał, to również w nocy. Ponadto na zmiany ropne zakładaliśmy opatrunki nasączone Polinesian Noni, które zmienialiśmy każdego wieczora. W ciągu dwóch tygodni opuchlizna znikła, tak samo przebarwienia. Nogi i ręce męża wyglądały zupełnie normalnie, wygoiły się również zmiany ropne. Obecnie zmniejszyliśmy dzienną dawkę noni do jednej – dwóch uncji (30-60 ml). Mąż czuje się świetnie, wykonuje różnorodne zajęcia, robi zakupi, po prostu prowadzi normalne życie. Jesteśmy szczęśliwi i odetchnęliśmy z ulgą, że znaleźliśmy rozwiązanie na dolegliwości męża. Jego serce pracuje teraz znacznie lepiej niż dawniej. Wszystkim cukrzykom i “sercowcom” polecamy ten cudowny wyciąg z owocu noni. Z pewnością warto go wypróbować. Sądzę, że innym pomoże tak samo, jak mojemu mężowi.
Lee Pitchford


Pozytywne myślenie

Serce mojej przyjaciółki – Joanny Kuntz – było w ciężkim stanie. Jej lekarz dawał jej trzy miesiące życia. Była bardzo osłabiona, miała ciągłe zawroty, nie była w stanie zrobić nic koło siebie. Powoli zaczęła porządkować swoje sprawy majątkowe, ponieważ bała się, że później nie będzie już w stanie. Ciągle tylko powtarzała: niedługo umrę.

Wtedy właśnie usłyszałam o wyciągu z owocu noni i sprawdziłam, do czego służy. Przyszłam do swojej przyjaciółki i opowiedziałam jej o wszystkim. Lecz ona obawiała się, że jeżeli wypróbuje ten specyfik, może wystąpić interakcja z innymi lekami i jej stan może się jeszcze pogorszyć. A ja wtedy powiedziałam: “Ciągle tylko mówisz, że umrzesz. To czego się obawiasz? Nie masz nic do stracenia.” Ostatecznie zgodziła się, choć nie wierzyła w powodzenie.

Z początku dawałam jej dwie uncje (60 ml) dziennie. Następnego dnia oznajmiła, że świetnie spała, rano sama zrobiła śniadanie, ubrała się i nawet zrobiła coś w domu. Nie mogłam uwierzyć, że tak szybko może dojść do poprawy, ale następnego dnia, kiedy ją odwiedziłam, właśnie sprzątała przedpokój i chodnik przed domem. Jak się okazało, cały dzień krzątała się po domu. Stwierdziła, że czuje się doskonale, zawroty ustąpiły i nie ma żadnych objawów ubocznych.

Trzeciego dnia cały dzień była rześka, pełna energii, przesuwała meble, by sprzątnąć nagromadzony za nimi kurz. Poszła nawet na spacer po okolicy. Snuła także plany na przyszłość, o których mi opowiedziała. Jej myślenie stało się pozytywne. Od tej pory wierzy w ten polinezyjski owoc.
Rose Holden